Odpowiadając na Twe pytanie...
Nie jestem specjalistką od „tych” spraw, ale pewne pojęcie o życiu mam. Nie ukrywam, że nie jest to łatwe zadanie, dlatego też pozwolę sobie zacytować wypowiedzi niektórych osób, które naprawdę cierpią i mają złamane serce. Zachęcam do przeczytania, bo może w tych wypowiedziach znajdziecie jakieś skrawki siebie, czy też odbicie stanu faktycznego waszej duszy.
=> „Nie sądziłam, że rozstanie będzie dla mnie takie trudne! Z moim chłopakiem byłam co prawda tylko (albo aż) cztery miesiące, ale przysięgam, że był to najlepszy czas w moim życiu! I niestety, nigdy się już nie powtórzy… A niczego więcej bym nie pragnęła. Od naszego zerwania minęło już pół roku, a ja wciąż się nie mogę pozbierać. Oczywiście, że mogłabym mieć kogoś innego – adoratorów mi nie brakuje. Ale ja już nie potrafię zaufać i nie chcę się ponownie ładować w coś, co może nie mieć żadnej przyszłości. Przygnębiające jest to, że osoba tak młoda jak ja, mówi takie rzeczy i zachowuje się, jakby świat się dla niej już skończył, ale niestety – taka jest smutna prawda!” (Karolina, 19 lat)
=> „Sam z nią zerwałem. I sam nie wiem, dlaczego. Chyba dlatego, że się wystraszyłem. Bałem się zakochać, a czułem, że jestem tego bliski. Wiedziałem, że to jest dziewczyna, na której może mi śmiertelnie zależeć, więc postanowiłem z tym skończyć, bo miałem na życie inne plany, w których na związek miejsca w tym czasie nie było. Teraz cholernie tego żałuję. No i nie muszę mówić, jak bardzo tęsknię i pluję sobie w brodę. Wszyscy mi się pytają, dlaczego nie próbowałem znów zawalczyć, póki była jeszcze wolna. A ja już teraz wiem – bo ja tchórzem byłem, jestem i będę! A teraz to już w ogóle szans nie mam, bo moja piękność jest już zaręczona. Plotki chodzą, że będzie miała dziecko niedługo, ale nie wiem, czy wierzyć, czy nie… Wolę nie!” (Maciej, 20 lat)
=> „Zerwał ze mną przez… opis na gadu! Nawet mi tego tchórz nie potrafił w twarz powiedzieć, że już nie chce ze mną być. A to wszystko po tym, jak dzień wcześniej bezskutecznie próbował mnie zaciągnąć… wiadomo, gdzie. Najpierw zapewniał, że to jego wina, że przeprasza, że tak w ogóle wyjechał z takim pomysłem po zaledwie miesiącu znajomości, i że się absolutnie nie gniewa. A na drugi dzień zobaczyłam jakiś dziwny opis na gg, że coś w stylu takim, że <>, czy jakoś tak, jak napisałam do niego, o co chodzi, to mi nawet dupek nie odpisał, a potem się kontakt jakoś sam urwał. Dzisiaj się cieszę, że już z nim nawet nie gadam, ale wtedy – nie powiem, przez parę dni nie mogłam się zebrać w sobie!” (Ewa, 18 lat)
=> „Spodobała mi się na jednej imprezie – domówce u mojej koleżanki. No to od razu do niej zagadałem, i w ogóle. Dowiedziałem się, że właśnie zerwał z nią chłopak, no i że jest zrozpaczona, zdołowana, i w ogóle. Najpierw gadaliśmy o niczym zobowiązującym, później przyjąłem rolę pocieszającego, a potem jakoś sprawiłem, że zaczęła się uśmiechać i się ze mną bawić. Więc nie chciałem, by się kontakt urwał. Zaprosiłem ją w kilka miejsc – do pubu, do kina, byłem u niej nawet w domu. Zacząłem się wkręcać, mimo, że cały czas mówiła, że nie chce wchodzić w nowy związek, bo jeszcze stare rany się nie zagoiły. Mówiła, ale się ze mną spotykała, całowała i chętnie spędzała ze mną czas. Myślałem, że zaczyna zapominać o tamtym. A ta mi pewnego dnia, że widzi moje zaangażowanie i ona woli to przerwać, żeby sprawy nie zaszły zbyt daleko. No to przestaliśmy się spotykać. Potem się dowiedziałem, jakieś dwa miesiące później, że chodzi z kimś innym – ale nie z jej byłym, jakimś nowym! To się wkurzyłem, napisałem jej parę ostrych słów w SMS-ie, przez co podobno płakała, ale nie odpisała. Potem ją przeprosiłem, ale mimo wszystko uważam, że to było mega nie w porządku, szczególnie, że mówiła, że jej się podobam, że jestem fajny i w ogóle, w ogóle. No, nie ma się co dziwić – w końcu to BABA….” (Tomek, 19 lat)
=> „Moja dziewczyna, z którą byłem przez jakieś dwa lata, zerwała ze mną tylko dlatego, że uwierzyła jakimś głupim plotkom i pogłoskom od zazdrosnych o mnie lasek, że ją niby zdradzam na prawo i lewo, gdy tylko jej ze mną nie ma, i takie ogólnie pierdoły, które mi się w ogóle w głowie nie mieszczą i że aż nie wierzę, że ktoś mógł być tak podły, by rozwalić taką udaną i zgraną parę… Ale teraz, nawet, gdyby mnie przeprosiła, nie wróciłbym do osoby, która mi za grosz nie ufa. Dupa tam! Ja się kiedyś pozbieram, ale na pewno nie będę z taką dziewczyną!!!” (Janek, 17 lat)
=> „Wiedziałam, że coś się dzieje niedobrego. Zaczął mnie dziwnie unikać. Na smsy potrafił odpisywać po dwóch, trzech dniach, albo w ogóle. Pewnego dnia postanowił porozmawiać. Czułam, że to nie zwiastuje nic fajnego, ale podświadomie wierzyłam, że zrobi mi jakąś miłą niespodziankę. A ten mi powiedział, że się mną znudził. ŻE WOLI KOLEGÓW ode mnie. No i że czuje się przytłamszony moją obecnością. Że ten związek go męczy. I ja, idiotka jeszcze go błagałam, by został, że ja się zmienię, i tak dalej, ale w końcu dałam mu krzyż na drogę. I dobrze. Na początku, kurde, jak ja rozpaczałam! I po cholerę! Teraz, po pięciu miesiącach się z tego śmieję, jaki to był doprawdy dzieciak jeszcze!” (Kasia, 16 lat)