Krok 1 - Bo Zakopane jest kochane!
Wszystkim tym osobom, którym pozostało parę dni urlopu i którzy nie bardzo wiedzą, co ze sobą w tym czasie zrobić, szczerze polecam wypad do Zakopanego poza sezonem. Dlaczego akurat tam? Po pierwsze – jest zdecydowanie mniejszy ruch, ale też nie na tyle, by turystów nie było wcale, czyli optymalnie. A po drugie – po wakacjach ceny są o wiele niższe.
Niższe ceny dotyczą przede wszystkim kosztów wynajmu pokoi, przejazdów, ale nie tylko, gdyż ze względu na mniejszy „spęd” ludności sprzedawcy tzw. „mydeł i powideł”, czyli wszystkich typowo góralskich „pierdołek” i przysmaków, takich jak np. kierpce, ciupagi czy oscypki, zmuszeni są nieco spasować. Lecz nie wszędzie. Na Krupówkach ceny wciąż plasują się w tych samych granicach. Korzyść jest natomiast inna – nie ma aż tak wielkich tłumów, jak na przykład w środku lata czy zimy, czyli w okolicach Gwiazdki i sylwestra. W takich warunkach więc zakupy robi się po prostu przyjemnie. Tym bardziej, że w wielu punktach sprzedaży istnieje możliwość targowania się, aby dzięki temu np. nabyć coś za połowę normalnej ceny. Tu jednak nie wszyscy górale są na tyle ustępliwi, należy to odpowiednio wcześnie samemu wyczuć.
Jeśli chcemy przywieźć do domu jakąś typową dla tego regionu pamiątkę, najlepiej jest się wybrać pod Gubałówkę. Tu znajdziemy dosłownie wszystko – do wyboru, do koloru. Panie dostaną tu przepiękne korale bądź inną biżuterię, chusty, ciepłe kapcie na zimę, a panowie różne drewniane sprzęty, jak np. młotki itd. Nie brakuje również śmiesznych gadżetów, czyli skarpetek, koszulek albo bokserek z napisami typu: „Jestem bardzo dobry w łóżku… Mógłbym spać w nim godzinami”, itd. Górale są niezwykle sympatyczni, z reguły chętnie pomagają w doborze jakiegoś prezenciku. Przeważnie nie oszukują, jeśli chodzi o pieniążki, ale licho nigdy nie śpi, zawsze trzeba być czujnym. Oczywiście można sobie zrobić zdjęcia z jakimiś przebierańcami albo wielkimi bernardynami, jak również zakupić małe szczeniaki, na co znajduje się coraz więcej chętnych. Ponadto wciąż nie brakuje pozytywnych wariatów, którzy przez cały dzień potrafią na przykład stać bez ruchu – nawet bez drgnięcia powiekami, dopóki ktoś nie wrzuci im do koszyka jakiejś monetki. Jeżeli odpowiednio zabrzęczy, dopiero wtedy mim wykonuje jakiś gest. Przez wiele lat można było spotkać na Krupówkach człowieka, który ćwierkał jak ptak (pod spodem rozstawiał napis: „Zbieram na pokarm dla ptaka”), ale od kiedy pojawił się w programie „Mam talent” (gdzie de facto nie został przyjęty, ale na szczęście doceniony), już go nie spotkałam we wrześniu tego roku.
Polecam korzystać z różnych rozrywek – pójścia pod skocznię czy wjechania na Gubałówkę, gdzie doskonale rozpościera się panorama naszych kochanych Tatr. Tu również można dobrze zjeść, zagrać w jakąś śmieszną grę bądź kupić pamiątki. Niektórzy turyści zapewne chętnie wybiorą się stamtąd na wyciąg „Buforowy Wierch”, a żądni wrażeń – na zjazd saneczkowy. Nie wolno też zapomnieć o polanie, na której nawet jesienią chętnie opala się mnóstwo ludzi, jeżeli tylko dopisuje słoneczko, jak również o starej drewnianej kapliczce, gdzie wychodzą piękne zdjęcia. Oczywiście warto się też wybrać na Kalatówki, a stamtąd np. na Giewont czy Kasprowy Wierch. Wcześniej jednak radzę się upewnić, które szlaki są czynne, ze względu na warunki atmosferyczne. Jesienią (wiosną również) spada bowiem wiele lawin śnieżnych. Podsumowując: Zakopane jest kochane – i to o każdej porze roku!