co mogło spowodować tak agresywne zachowanie??

od jakiegoś czasu moja siostra (29 lat) zaczela odnosic sie do calej rodziny z pogardą. caly czas odzywa sie do nas "warcząc" i wyzywając nas. takie zachowanie jest strasznie denerwujące poniewaz ona uwaza ze wszystko moze, nie liczy sie ze słowami, uwaza ze zawsze ma racje i dosłownie poniza ludzi w rozmowie. rok temu urodzila dziecko i do tej pory tlumaczylam to sobie tak, ze moze jest jej ciezko: pracuje (na kierowniczym stanowisku) i wychowuje małe dziecko, jej mąż ma problemy zdrowotne i tez male kłopoty w pracy ale stara sie jak moze, mysle ze niezle sobie radzi, a w stosunku do niej jest bardzo czuły i opiekuńczy (dodam ze nie mają kłopotow finansowych). Osatanio nawet mama zwróciła jej uwagę i jakis tydzien było lepiej ale znowu sie zaczeło. zaniepokoiło mnie nawet jej zachowanie w stosunku do dziecka, zauwazyłam ze czasem je szarpie i potrząsa nim... sama nie mam jeszcze dzieci ale jestem pedagogiem i wg mnie takie zachowanie jest niepokojące, zwłaszcza ze znam moją siostre bardzo dobrze i nigdy jeszcze nie była taka "drażliwa". Ostatanio, podczas rozmowy bez powodu wyzwała mnie od najgorszych, a kiedy zareagowałam stanowczym sprzeciwem i w zlości rzuciłam w nią poduszką, wpadła w szał, uderzyła mnie z całej siły w głowę (bez żadnych oporów i obawy że zrobi mi krzywdę) na tyle silnie ze upadłam i przez chwilę straciłam oriętację, zaczęła wykrzykiwać, że jak ja smię podnieśc na nią rękę itp. gdy sie podniosłam rzuciła sie na mnie z taką wściekłościa w oczach, jaką na prawde ciężko opisać. cieżko mi to pisać ale pierwszy raz byłam taka przerazona. miałam wrażenie ze chce mnie zabić. nie opanowała sie nawet gdy nadeszła mama - musiała ja dosłownie ode mnie oderwać. co mnie dodatkowo zaskoczyło: mama stanęła w jej obronie... nie potrafie opisać w jakim byłam szoku, zwłaszcza gdy usłyszałam jak siostra mowi mamie ze to ja sie na nią "rzuciłam z pazurami". za dziecka zdarzało nam sie posprzeczac, nawet poszarpac.. wiadomo jak to z rodzeństwem.. myslalam ze z tego sie wyrasta, ale nigdy jeszcze nie dostałam od mojej siostry (z reszta od nikogo) tak silnego ciosu (nawet dobrze nie wiem czym) i nigdy w jej zachowaniu nie bylo tyle agresji. zastanawiam sie czy jest cos o czym nie wiem, a o czym wie moja mama (sądząc po jej zachowaniu), ale z drugiej strony gdyby tak bylo to mama nie obwinialaby mnie za to zajscie. od razu dodam ze nie moge porozmawiac o tym z siostra bo juz nie raz próbowałam i wstyd mi napisać jaka była jej reakcja.. parskniecie, wysmianie i wyzwanie od nienormalnych. ogólnie to jestem bardzo zżyta z siostra a miedzy nami nigdy nie było jakichs większych konfliktów. do dziś. o co wiec moze chodzic?