pytanie zada³: Marches liczba odpowiedzi na to pytanie: 4
od jakiego¶ czasu moja siostra (29 lat) zaczela odnosic sie do calej rodziny z pogard±. caly czas odzywa sie do nas "warcz±c" i wyzywaj±c nas. takie zachowanie jest strasznie denerwuj±ce poniewaz ona uwaza ze wszystko moze, nie liczy sie ze s³owami, uwaza ze zawsze ma racje i dos³ownie poniza ludzi w rozmowie. rok temu urodzila dziecko i do tej pory tlumaczylam to sobie tak, ze moze jest jej ciezko: pracuje (na kierowniczym stanowisku) i wychowuje ma³e dziecko, jej m±¿ ma problemy zdrowotne i tez male k³opoty w pracy ale stara sie jak moze, mysle ze niezle sobie radzi, a w stosunku do niej jest bardzo czu³y i opiekuñczy (dodam ze nie maj± k³opotow finansowych). Osatanio nawet mama zwróci³a jej uwagê i jakis tydzien by³o lepiej ale znowu sie zacze³o. zaniepokoi³o mnie nawet jej zachowanie w stosunku do dziecka, zauwazy³am ze czasem je szarpie i potrz±sa nim... sama nie mam jeszcze dzieci ale jestem pedagogiem i wg mnie takie zachowanie jest niepokoj±ce, zw³aszcza ze znam moj± siostre bardzo dobrze i nigdy jeszcze nie by³a taka "dra¿liwa". Ostatanio, podczas rozmowy bez powodu wyzwa³a mnie od najgorszych, a kiedy zareagowa³am stanowczym sprzeciwem i w zlo¶ci rzuci³am w ni± poduszk±, wpad³a w sza³, uderzy³a mnie z ca³ej si³y w g³owê (bez ¿adnych oporów i obawy ¿e zrobi mi krzywdê) na tyle silnie ze upad³am i przez chwilê straci³am oriêtacjê, zaczê³a wykrzykiwaæ, ¿e jak ja smiê podnie¶c na ni± rêkê itp. gdy sie podnios³am rzuci³a sie na mnie z tak± w¶ciek³o¶cia w oczach, jak± na prawde ciê¿ko opisaæ. cie¿ko mi to pisaæ ale pierwszy raz by³am taka przerazona. mia³am wra¿enie ze chce mnie zabiæ. nie opanowa³a sie nawet gdy nadesz³a mama - musia³a ja dos³ownie ode mnie oderwaæ. co mnie dodatkowo zaskoczy³o: mama stanê³a w jej obronie... nie potrafie opisaæ w jakim by³am szoku, zw³aszcza gdy us³ysza³am jak siostra mowi mamie ze to ja sie na ni± "rzuci³am z pazurami". za dziecka zdarza³o nam sie posprzeczac, nawet poszarpac.. wiadomo jak to z rodzeñstwem.. myslalam ze z tego sie wyrasta, ale nigdy jeszcze nie dosta³am od mojej siostry (z reszta od nikogo) tak silnego ciosu (nawet dobrze nie wiem czym) i nigdy w jej zachowaniu nie bylo tyle agresji. zastanawiam sie czy jest cos o czym nie wiem, a o czym wie moja mama (s±dz±c po jej zachowaniu), ale z drugiej strony gdyby tak bylo to mama nie obwinialaby mnie za to zajscie. od razu dodam ze nie moge porozmawiac o tym z siostra bo juz nie raz próbowa³am i wstyd mi napisaæ jaka by³a jej reakcja.. parskniecie, wysmianie i wyzwanie od nienormalnych. ogólnie to jestem bardzo z¿yta z siostra a miedzy nami nigdy nie by³o jakichs wiêkszych konfliktów. do dzi¶. o co wiec moze chodzic?
pytanie zada³: donna17 liczba odpowiedzi na to pytanie: 1
....Macie sposób na wszystko? Na radzenie sobie z ka¿d± rzecz±?To co powiecie na niespokojn± i pe³n± ¿alu duszê.:/...? Na wyobcowanie i samotno¶æ.Nie uto¿samiam siê z tym pozoranckim ¶wiatem i ludzmi, do których mam pogardliwy stosunek.....Jakie¶ lekarstwo?/?No w³a¶nie..jakie?tylko czy ja w ogóle chce siê zmieniæ
pytanie zada³: Marches liczba odpowiedzi na to pytanie: 1
Witam. Mam 19 lat. J¡ pozna³em rok temu. Jest ode mnie m³odsza o dwa lata. Wcze¶niej podoba³o mi siê ju¿ wiele dziewczyn, z kilkoma wda³em siê w przelotne, „szczeniackie” jeszcze zwi±zki, ale to do niej poczu³em co¶ naprawdê mocnego. Dla niej tak¿e by³ to pierwszy powa¿ny zwi±zek. Choæ z pocz±tku strasznie ba³a siê odrzucenia, w koñcu zaufa³a mi. Prze¿yli¶my ze sob± piêkne 3 miesi±ce. Nie potrafili¶my siê rozstaæ, potrafili¶my rozmawiaæ o wszystkim godzinami, robiæ cokolwiek, wa¿ne ¿e razem. We wrze¶niu rozpoczê³a naukê w nowej szkole (I kl. Liceum). Tam pozna³a nowych znajomych, w¶ród nich by³ jeden, o którego, nie wiem dlaczego, by³em strasznie zazdrosny. Ufa³em Jej, ale nie mog³em powstrzymaæ tej zazdro¶ci. Ona cieszy³a siê, gdy siê piekli³em, krêci³o J± to. Czasami specjalnie mnie nakrêca³a, bo widzia³a wtedy, jak bardzo J± kocham. Po pewnym czasie zapyta³em j± wprost czy mam powody do zazdro¶ci, ona zaprzeczy³a i powiedzia³a, ¿e to tylko kolega, a tylko mnie kocha. Tak minê³y kolejne 3 miesi±ce, podczas których nasz zwi±zek rozkwita³. Mimo tego, ¿e mieszkali¶my od siebie daleko, spotykali¶my siê bardzo czêsto, choæby po szkole na przys³owie 5 min, gdy odprowadza³em j± na autobus. W grudniu nast±pi³ kolejny zwrot sytuacji. Prze³om grudnia i stycznia to kilka k³ótni z powodu dwóch imprez na których by³em z ni±, i troszeczkê przesadzi³em z alkoholem. Ona, jak jej ca³a rodzina s± ca³kowitymi abstynentami, i uwa¿aj± nawet jedno piwo jako najwiêksze z³o. W ci±gu tych dwóch miesiêcy jej matka utrudnia³a nam spotkania, robi³a awantury o wszystko. Z tego wszystkiego, Ona tak¿e mia³a pretensje do mnie. Byle ró¿nica zdañ, opiekuñczo¶æ bywa³y pretekstem do k³ótni. K³ótnie zazwyczaj bywa³y krótkie, a pó¼niej godzili¶my siê i dawa³o nam to pewnego rodzaju „oczyszczenie”. Ba³em siê ¿e nasz zwi±zek, mo¿e tego nie wytrzymaæ. Ona mia³a wieczne hu¶tawki nastrojów, a ja czasami przez przypadek, sprawia³em jej przykro¶æ lub ból (Nigdy jej nie uderzy³em! ) Od lutego widzia³em, ¿e mimo tego, ¿e przetrwali¶my to wszystko, to widzia³em, ¿e jest co¶ nie tak. Byli¶my razem, ale Ona by³a inna, jakby czasami zmusza³a siê do bycia ze mn±. Wiecznie zamy¶lona, podejrzewa³em, ¿e co¶ ukrywa przede mn±. Zacz±³em, wiêc jeszcze bardziej okazywaæ jej swoj± mi³o¶æ (ju¿ wcze¶niej naprawdê nie mog³a narzekaæ na brak romantyczno¶ci, niespodzianek, wypadów itp.). Najwiêkszym moim b³êdem by³o, ¿e chcia³em siê z ni±, jak najwiêcej widzieæ. Nie manipulowa³em ni±, ale teraz po czasie czujê, ¿e mog³a to odebraæ jako chêæ kontrolowania, nie mia³a czasu dla swoich przyjació³. Robi³em to tylko dlatego, ¿e czu³em, ze co¶ jest nie tak, nie chcia³em jej kontrolowaæ. Zaczê³a mi wytykaæ, ¿e nie daje jej oddychaæ, ¿e tylko wiecznie ja. (to dziwne gdy¿, z pocz±tku oburza³a siê, gdy za d³ugo siê nie odzywa³em, lub w¶cieka³a siê jak ja chcia³em i¶æ z kumplami , wiêc wychodzili¶my razem na d³u¿sze spotkania, i oboje trochê stracili¶my kontakty ze znajomymi) Powiedzia³a, ¿e chce ode mnie odpocz±æ i mamy sobie daæ 2 tygodnie przerwy. Nie rozumia³em o co chodzi. Powiedzia³a, ¿e jest zagubiona. Zgodzi³em siê, przez 2 tygodnie prawie nie rozmawiali¶my ze sob±, wymienili¶my mo¿e parê sms’ow. Nastêpnie dosta³em od znajomego zdjêcie, jak ona ca³uje siê z swoim kolega z klasy, tym o którego ca³y czas by³em zazdrosny. Nie mia³a odwagi siê przyznaæ. Powiedzia³a, ¿e jest zagubiona bo dwóch mê¿czyzn czuje to samo i nie wie co ma zrobiæ. (gdy my k³ócili¶my siê, on by³ dla niej przyjacielem, mog³a mu siê ze wszystkiego wygadaæ) Zerwali¶my ze sob±, pozostaj±c w sferach przyja¼ni by ona mog³a dowiedzieæ siê czego chce. Cholernie to wszystko bola³o, ale mimo to nie mog³em zapomnieæ o niej. Okaza³o siê, ¿e ona zaczê³a chodziæ z nim. Nie wiem jak wygl±daj± ich relacje, ale powiedzia³em jej z bólem serca, ¿e akceptuje to i ze zgadzam siê na to by¶my pozostali przyjació³mi. Bêd±c z nim i tak wymyka³a siê i spotyka³a potajemnie ze mn±. (Nie chce mówiæ drugiej osobie, ¿e widuje siê z t± pierwsz±) Ostatnie dwa miesi±ce to ci±g³a hu¶tawka, gdy¿ czasem jest tak jak kiedy¶, wspaniale, a czasami cisza. Napisa³a mi parokrotnie, ze coraz bardziej ¿a³uje swojej decyzji, ze têskni za mn±. Ja powiedzia³em, jej ¿e nadal j± kocham, i ¿e je¶li bêdzie kiedy¶ pewna swych uczuæ to mo¿emy spróbowaæ byæ znowu razem. Daje mi nadzieje na to ze ten zwi±zek ma jeszcze jakie¶ szanse, a pó¼niej ta nadzieja jest ca³kowicie zdeptana. Znowu spotykali¶my siê czê¶ciej. Pewnego dnia mia³em jej pomoc w nauce, przyszli¶my do mnie i w koñcu cos pêk³o, nie wytrzymali¶my rzucili¶my siê sobie w ramiona, ca³uj±c siê zapominaj±c o wszystkim. Lecz oboje przerwali¶my, b±d¼ co b±d¼ ja nie potrafiê wykorzystywaæ jej wahania, a ona nie chce Mu tego robiæ. I choæ oboje ustalili¶my, ze to by³ poryw emocji, to ta sytuacja zmieni³a bardzo du¿o. Ja dosta³em sygna³, ¿e mam jeszcze o co walczyæ. (Nie walczy³bym, gdybym widzia³ co ona czuje) Umówili¶my siê na rozmowê, szczer±, spokojn±, powiedzia³a, ¿e ma problemy rodzinne i na razie tym chce siê zaj±æ a potem zdecydowaæ z kim chce byæ. Powiedzia³em sobie pas, pozostanê jej przyjacielem, i niech bêdzie szczê¶liw±. Ostatnio widzia³em ich razem, powiedzia³a, ¿e chce bym ja by³ szczê¶liwy… Zapyta³em j± dlaczego nie jest w stanie powiedzieæ mi wprost, bym nie robi³ sobie jakichkolwiek nadziei, ona nie odpowiedzia³a. Ju¿ sam nie wiem co mam zrobiæ, naprawdê mi na niej zale¿y, mówi± by przestaæ siê mêczyæ i zapomnieæ, ale ja nie mogê, nie gdy ona wci±¿ daje mi sygna³y, ze jej czucie nie wygas³o, gdy pisa³a ze têskni. Chcia³bym wiedzieæ czy warto to dalej ci±gn±æ? Czy mo¿e ca³kowicie zerwaæ jakikolwiek kontakt? Mo¿e poczekaæ, tydzieñ, dwa, zobaczyæ czy sama wykona krok, co pokaza³oby czy jej zale¿y? Czy mo¿e pozostaæ tylko przyjacielem, na którego zawsze mo¿e liczyæ i z którym mo¿e o wszystkim porozmawiaæ. Mo¿e co¶ zgo³a innego? Nie wiem, oczekuje obiektywnych, powa¿nych odpowiedzi, gdy¿ sam nie potrafiê z dystansem oceniæ tego wszystkiego, mo¿e kto¶ ma jakiekolwiek rady? Sytuacja ta tak mnie przyt³acza, ¿e skusi³o mnie o poradê od osób obcych